|
Z Wojciechem Woźniakiem -prezesem spółki PEKLIMAR, inicjatorem klastra mięsnego-rozmawia Bożena Skarżyńska
Grupa robocza klastra, zawiązanego przy SRW RP, liczy 9 członków, wśród nich jest spółka Peklimar. Co spowodowało, że prezes dużej firmy mięsnej, w której na co dzień trzeba rozwiązywać wiele problemów związanych z produkcją, dystrybucją i sprzedażą, zdecydował się na przewodniczenie przedsięwzięciu, nowemu i nowatorskiemu w polskiej branży mięsnej? - Jesteśmy na początku drogi w budowaniu inicjatywy klastrowej i, mimo dużych barier, pozostaję optymistą co do realizacji całego projektu. Nie chcę przypisywać sobie roli przewodniczącego, jestem tylko inicjatorem całego przedsięwzięcia i marzy mi się zintegrowanie branży wokół wspólnego celu, jakim jest dobry wizerunek polskiego sektora mięsnego. Mam nadzieję, że w przyszłości, dzięki funduszom unijnym i współdziałaniu, wykreujemy rozpoznawalną markę produktów wędliniarskich za granicą. Szwajcarzy mają zegarki, Niemcy - samochody, Francuzi - sery i wina. Dlaczego Polska nie mogłaby mieć wędlin? • Jakie korzyści może przynieść dobrze rozwinięty klaster przemysłowy w branży spożywczej, aby osiągnąć zakładane przez Pana cele? - Podstawową zasadą klastrową jest działanie różnych instytucji na rzecz wspólnych celów oraz wzajemnych korzyści. Wszyscy uczestnicy muszą zrozumieć, że tylko integracja wzajemnych powiązań może przynieść efekt tzw. synergii. W naszej branży istnieje ogromny obszar działań pomiędzy nauką, przemysłem oraz instytucjami samorządowymi. Katalizatorem tych powiązań powinny być organizacje branżowe, jak choćby Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP. Dotychczas mamy bardzo ubogie doświadczenie w tej materii, dlatego musimy to jak najszybciej nadrobić. • Inne związki branżowe podjęły lub zamierzają podjąć podobne inicjatywy. Czy nie uważa Pan, że jest to rozpraszanie się w różnych kierunkach? - Wszystkie organizacje mają podobny cel: zrobić coś dla branży, dla firm zrzeszonych w danym związku lub stowarzyszeniu. Ja patrzę na problem globalnie. Dlatego uważam, że wszystkie organizacje powinny usiąść do stołu i porozmawiać o problemach branży, aby w konsekwencji wypracować wspólne stanowisko w działaniu. Jestem przekonany, że klaster może być tą platformą, która połączy wszystkich w jeden wspólny cel. • Jakimi argumentami chciałby Pan zachęcić i przekonać szefów zakładów mięsnych, produkujących wyroby Premium, że warto włączyć się do inicjatywy klastrowej? - Klaster jest otwarty’ dla wszystkich przedsiębiorców, nie tylko dla producentów marek wysokopozycjonowanych. Zarządzanie wspólną marką Premium może być jednym z projektów, natomiast w ramach klastra mogą być realizowane różne przedsięwzięcia, jak choćby podnoszenie konkurencyjności poprzez optymalizację kosztów energii w zakładzie, lepsze zarządzanie zużyciem wody czy optymalizację organizacji pracy. Takie projekty wymagają wspólnego działania przedsiębiorców i instytucji naukowych.
• Jakie korzyści dla Spółki Peklimar widzi Pan w tym przedsięwzięciu? - Choć jesteśmy dumni ze swoich osiągnięć i pozycji tynkowej, to myślami wybiegamy w przyszłość i widzimy także zagrożenia. Jeśli nie wprowadzimy standardów produkcji na światowym poziomie, to możemy obawiać się‚ wyparcia nas przez wielkie korporacje. Globalny biznes nie kieruje się sentymentami, a kolejne rządy nie prowadzą polityki promującej polski kapitał i rodzime przedsiębiorstwa. W zdrowej, zrównoważonej gospodarce ogromną rolę odgrywają małe i średnie firmy rodzinne, które są najmniej narażone na wszelkie cykle gospodarcze. Mam nadzieję, że firma Peklimar znajdzie trwałe miejsce na rynku, a działanie w ramach projektów klastrowych zaprowadzi nas do tego celu. • Jest Pan pod wrażeniem funkcjonowania francuskiego klastra mięsnego Inno Viandes. Czy wizyta w Clermont-Ferrand przyniosła takie informacje, które zdecydowały o zaangażowaniu się w budowanie polskiego klastra? - Inicjatywa zbudowania klastra powstała dużo wcześniej, ale wyjazd do Francji był przełomowym momentem w myśleniu o tym przedsięwzięciu. Francuski klaster działa od prawie 20 lat i jest to jedna z największych inicjatyw tego typu w Europie. Skupia ponad 300 przedsiębiorców, instytuty naukowe, organizacje branżowe oraz samorządy, a także rolników. To łańcuch powiązań kooperacyjnych zbudowany po to, by wspierać rodzimy biznes. W praktyce jest realizowanych od kilku do kilkunastu projektów rocznie, począwszy od małych projektów technicznych czy technologicz-nych, po budowanie i zarządzanie wspólną marką. Korzyści mają wszyscy: rolnicy, bo uzyskują stabilną i wyższą cenę; przetwórcy, bo mają stabilny rynek zbytu oraz konsumenci, bo kupują produkt o lepszych standardach jakościowych. • Czy takie przedsięwzięcie sprawdzi się w Polsce, gdzie branża mięsna jest rozdrobniona i zarazem złożona z bardzo dużej liczby podmiotów? - To jest mit, że małe i średnie przedsiębiorstwa nie mają racji bytu w nowoczesnej gospodarce. Proszę zauważyć, że ostatnio największe problemy finansowe mają molochy tego świata. Dlatego trzeba wspierać małe i średnie firmy, wykorzystując szeroki wachlarz funduszy unijnych. Inna kwestia, to umiejętność wspólnego działania tej rzeszy firm. Jest to problem, ale też wyzwanie. Bardzo ważną rolę powinna odegrać właściwa komunikacja i informowanie o możliwościach wsparcia finansowego w ramach różnych projektów, w tym przede wszystkim klastrowych. W ramach szerokiej edukacji, SRWRP podjęło już inicjatywę zorganizowania ogólnopolskiej konferencji dla branży mięsnej oraz dla instytucji, które powinny ze sobą współpracować. Na konferencję zostaną zaproszeni przedstawiciele klastra francuskiego, którzy podzielą się swoimi doświadczeniami i osiągnięciami. Będzie to także okazja do szerokiej dyskusji wśród przedstawicieli środowiska biznesowego i naukowego. Już dziś zapraszam do udziału w tej konferencji. O jej terminie wkrótce powiadomimy.
|