Wszystko wskazuje na to, że kryzys finansowo-gospodarczy na rynkach wschodnich zadomowił się na dobre. I chociaż może bardziej interesują nas kraje Unii Europejskiej, skąd powiewa już pewnym optymizmem (dowodem na to jest 0,3-procentowy wzrost gospodarczy we Francji i w Niemczech w II kwartale 2009 r.), to bacznie przyglądamy się sytuacji na rynkach wschodnich, w tym na rynku ukraińskim i rosyjskim. A tu na razie nie widać oznak skłaniających do optymizmu. Kryzys jest wszechobecny.

Sytuację gospodarczą na wspomnianych rynkach najlepiej charakteryzują wyniki I półrocza 2009 r. Kiedy ujmuje się je w formie podstawowych wskaźników makroekonomicznych, tj. produktu krajowego brutto (PKB), produkcji przemysłowej, inflacji czy poziomu deficytu budżetu państwa - rysuje się obraz już nie niepogody, a niepokoju i swoistej trwogi.
Tu wszelka przedwyborcza czy polityczna kolorystyka nie zmieni czarnych realiów tego, co jest. A jak jest - przyjrzyjmy się bliżej, choć bez prób czy intencji przeczerniania. By obraz był pełniejszy - dane dotyczące gospodarki rosyjskiej i ukraińskiej porównane są do analogicznych dla całej Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). I tak, produkt krajowy brutto Ukrainy w II kwartale 2009 r. w porównaniu do II kwartału 2008 r. (w cenach stałych 2007 r.) spadł o 18 proc., a w I kwartale br. nawet o 20,3 proc. A jeszcze w całym roku 2007 - PKB wzrósł o 7,6 proc., a w 2008 - o 2,1 proc. PKB Rosji - dla porównania - spadł o 13,4 proc. W skali wszystkich krajów WNP spadek PKB w I półroczu 2009 r. wynosił 9 proc. Tylko Uzbekistan odnotował wzrost PKB i to o 8,2 proc. Więc Ukraina i Rosja są niechlubnymi liderami w tej statystyce.
WSZĘDZIE DUŻE SPADKI
We wszystkich krajach WNP, z wyjątkiem Uzbekistanu i Azerbejdżanu - nastąpił spadek produkcji przemysłowej średnio o 15 proc.. I pod tym względem również w grupie liderów są Ukraina i Rosja. W I półroczu br. produkcja przemysłowa Ukrainy spadła o 31,1 proc., a Rosji o 14,8 proc. Wysokie spadki tej produkcji wystąpiły w Mołdawii - o 24,9 proc., w Kirgizji - o 18,9 proc., w Tadżykistanie - o 13,3 proc. i w Armenii - o 11,5 proc. Relatywnie niskie spadki miały miejsce w przypadku Białorusi, bo o 3,6 proc. i Kazachstanu - o 2,7 proc.
Jakie branże przemysłu spadki te dotknęły najbardziej? W oglądzie tego obrazu posłużyć się można przykładem Ukrainy. Otóż, według danych na koniec czerwca 2009 r. w stosunku do analogicznego miesiąca 2008r. roku - produkcja przemysłu maszynowego spadła o 52,9 proc., produkcja środków transportu - o 66 proc., materiałów budowlanych - o 38,4 proc., wyrobów przemysłu chemicznego - o 31,1 proc., wyrobów metalurgicznych - o 30,4 proc., produktów obróbki drewna - o 29,1 proc., przemysłu lekkiego - o 20,8 proc. i wyrobów celulozowo-papierniczych o 20,4 proc. W innych dziedzinach spadki były niższe, bo w produkcji energii elektrycznej o 16,7 proc., w przemyśle wydobywczym o 13,5 proc. i w przemyśle spożywczym - o 8,7 proc. Dla porównania, w roku 2007 globalna produkcja ukraińskiego przemysłu wzrosła o 10,2 proc., ale już w roku 2008 spadła o 3,1 proc. Wszystkie te dane ilustrują sytuację po stronie podażowej dóbr i usług.
IN FLAGI A KRÓLUJE
Jednym z podstawowych zjawisk, a zarazem problemów na wszystkich rynkach wschodnich jest inflacja. I tutaj także w gronie krajów o najwyższej jej stopie są Ukraina i Rosja, obok Białorusi i Kirgizji.
W I półroczu 2009 r., przy średniej inflacji w krajach WNP na poziomie 13 proc., na Ukrainie ukształtowała się ona na poziomie 17,6 proc., a w Rosji na poziomie 13,1 proc. Tak przynajmniej wynika z danych porównawczych Komitetu Statystycznego WNP, bo nie zawsze są one zbieżne czy identyczne z danymi statystycznymi poszczególnych krajów. Tak zresztą było ongiś z danymi RWPG. Ale wtedy przyjmowano dane rosyjskie i koniec. Teraz czasy są inne, ale problem porównywalności danych pozostaje nadal, w tym na przykład w zakresie polsko-ukraińskich obrotów handlowych. Ale - revenons a nos moutons - czyli do inflacji. W omawianym okresie stopa inflacji na Białorusi wynosiła 14,6 proc., w Kirgizji 12,5 proc., w Tadżykistanie 8,8 proc., w Kazachstanie 8,5 proc., a w Azerbejdżanie 3,7 proc.
Tendencje w tym zakresie będą ulegać zmianom, i to w kierunku obniżenia. Już według stanu na połowę sierpnia 2009 r. w Rosji stopa ta obniżyła się do 8,3 proc., a na Ukrainie do 15,5 proc. Eksperci ukraińscy przewidują jednak, że na koniec 2009 r.
nie będzie ona niższa niż 16,5 proc.
W ukraińskim projekcie budżetu na 2010 r.
zakłada się stopę inflacji w wysokości 9,7 proc., a wzrost PKB o 3 proc. Trzeba podkreślić, że inflacja jest groźna dla każdej gospodarki, ale dla krajów biedniejszych - nade wszystko. Po prostu wpływa destrukcyjnie na siłę nabywczą konsumentów, obniża popyt, wpływa na obniżenie realnych zarobków, wywołuje napięcia społeczne. Skutków jest, oczywiście, więcej, choć już te wymienione dają o sobie znać i na Ukrainie, i w Rosji. Stąd w Rosji priorytetem priorytetów jest - jak niemal codziennie powtarza i premier, i prezydent - pakiet spraw socjalnych. Na Ukrainie podobnie, choć zabrzmi on głośniej w czasie rozpoczętej kampanii wyborów prezydenckich.
Oczywiście, problemów jest znacznie więcej, jak chociażby deficyty budżetowe, spadkowe tendencje w eksporcie, trudna sytuacja w sektorach bankowych, brak środków finansowych na realizację zbyt wielu zadań i celów, nie mówiąc już o bezrobociu, infrastrukturze, restrukturyzacji i modernizacji aparatu produkcyjnego.
GORYCZ PRAWDY...
Z KOMENTARZEM
Z dokonanego zarysu statystyczno-faktograficznego wynika kilka wniosków i spostrzeżeń, wymagających dodatkowego skomentowania.
• Kryzys gospodarczy na rynkach wschodnich, dotkliwy dla poszczególnych krajów sprawia, że warunki współpracy z partnerami zagranicznymi, w tym polskimi, stały się bardziej złożone i trudne. Gwoli prawdy, na rynkach unijnych także. Specyfika rynków wschodnich jest jednak odmienna, a to m.in. dlatego, że w dalszym ciągu są to gospodarki „administrowane” przez urzędy centralne i terenowe, a decyzje urzędników w niewielkim, a na pewno w niedostatecznym stopniu - bazują na regulacjach właściwych gospodarce rynkowej. Co więcej, nadal przemożny wpływ na nie mają struktury oligarchiczne i polityczne.
• Niski jest stopień zaawansowania reform rynkowych, a - jak choćby w rolnictwie ukraińskim - nikły, wręcz niewidoczny. Są one na papierze czy w deklaracjach polityków, a konkretnych działań i efektów wdrożeniowych - jak kot napłakał. Tutaj, jak na dłoni, widać postawy zachowawcze, resentymentalne, a w szerszym wymiarze swoistą barierę mentalności. Na tym tle rodzą się anachronizmy neoautarchiczne, że po co nam import, my sami możemy się wyżywić, wyprodukować towary nie gorsze niż na Zachodzie, że firmy zagraniczne wysysają zyski i kapitały. W ten sposób postawy proreformatorskie i ich projekty i propozycje są nie tylko głuszone, ale i hamowane. A czas leci i mamy to, co mamy, czyli zastój. Ale na scenę wchodzi nowe pokolenie, więc jest nadzieja na reformy i postęp.
• Brak jest przejrzystych, czytelnych i stabilnych warunków prowadzenia działalności gospodarczej, co dotyczy producentów i inwestorów zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Stąd napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych na te rynki jest niewielki w stosunku do olbrzymich przecież potrzeb. Baza prawno-legislacyjna jest fragmentaryczna i niespójna, a nadto ulega częstym zmianom, nie zawsze nawet przewidywalnym. Przykładem może być choćby sprawa statusu i warunków działania w specjalnych strefach ekonomicznych czy parkach technologicznych na Ukrainie. W Rosji też są sektory „zakazane” dla inwestorów zagranicznych.
• Głośno jest na rynkach wschodnich o pakietach antykryzysowych. I to dobrze, że przewidują one dwa rodzaje działań. Jedna grupa to działania ad hoc, polegające na „gaszeniu pożarów” czy „łataniu dziur”, a druga to działania długofalowe w okresie 10 czy więcej lat. W Rosji przeważają działania perspektywiczne, na Ukrainie - bieżące. W obu przypadkach nad ich wartością realizacyjną wisi banalne pytanie: a skąd wziąć na to pieniądze? Tutaj pakiety milczą. Mowa jest przecież nie o tysiącach czy nawet milionach, a o grubych miliardach rubli czy hrywien. Systemy bankowe są słabe. Eksport nie dość, że mały, to na dodatek spada. Kapitał inwestycyjny płynie tylko wąskim strumieniem. Produkcja spada. Zapowiedzi wzrostu płac i dochodów są i mogą być nawet realizowane nominalnie, ale już realna ich wartość stoi pod dużym znakiem zapytania. Wystarczy spojrzeć na przedstawione wyżej wskaźniki inflacji. Tutaj już żadna dobra wola nic nie może. Więc i w pakietach antykryzysowych są zalążki kryzysu... Już nie mówiąc o dziurach budżetowych, gdzie, np. w okresie I półrocza 2009 r. deficyt budżetowy na Ukrainie wyniósł 14,1 mld UAH, przy założeniach na poziomie 9,2 mld UAH.
ALE SĄ I ATUTY
- DO ZAGOSPODAROWANIA
To, że rynki wschodnie ugrzęzły w kryzysie - nie oznacza, że trzeba spokojnie przeczekać ten okres, a potem znów ruszyć na nie z nowym impetem. Nie ma powodów do postaw pasywnych. Bez względu na to, ile kryzys potrwa i jakie będą wyniki walki z nim naszych partnerów na Wschodzie, tak Rosja, jak i Ukraina dysponują niepodważalnymi atutami do współpracy z zagranicą, w tym z Polską. Wśród nich atuty podstawowe: wielkie rynki zbytu dla eksportu, duży potencjał surowcowo-przemysłowy rosnący popyt ludności, olbrzymie potrzeby inwestycyjne, możliwości współpracy z rozwijającym się sektorem małych i średnich przedsiębiorstw, duże zapotrzebowanie na nowoczesne maszyny i urządzenia, potrzeby na środki i urządzenia dla ochrony środowiska naturalnego, zapotrzebowanie na maszyny i urządzenia dla gospodarstw farmerskich w rolnictwie oraz dla przemysłu spożywczego, na urządzenia i technologie energooszczędne. Wreszcie, duże i niewykorzystane możliwości współpracy międzyregionalnej.
O atutach z polskiej strony nie mówię, bo są one i bogate, i atrakcyjne. Mamy dobre oferty i eksportowe, i inwestycyjne. Nasze partnerstwo z rynkami wschodnimi ma dobre podstawy i perspektywy Trzeba jednak je lepiej wykorzystywać, przejawiając nadal wysoki stopień aktywności ofertowo-akwizycyjnej, przy zachowaniu niezbędnej, a zwłaszcza obecnie, przezorności. Z kryzysem walczymy wszyscy, a dobra współpraca gospodarcza z Ukrainą i Rosją, jest i może być tylko sprzymierzeńcem. Bezpieczeństwo i Higiena Żywności 9/74/2009