|
Jatki to malownicza, 63 metrowej długości, ujęta w dwa rzędy zabytkowych kamienic uliczka, mieszcząca się nieopodal Rynku. Niegdyś pełniła ona jedynie funkcję użytkową - mieszkańcy Wrocławia udawali się na Stare Jatki, aby zrobić zakupy w tamtejszych kramach mięsnych, obecnie zaś stały się miejscem o dużych walorach estetycznych i historycznych, wabiąc swoim urokiem i niepowtarzalnym klimatem tłumy turystów.
Tu przeszłość spotyka się z teraźniejszością, bowiem uliczka ta stanowi doskonały przykład swoistego życia po życiu, jakie historycznemu dziedzictwu rzeźniczemu ofiarowała adaptacja do nowych celów. W dawnych kramach mięsnych mieszczą się obecnie galerie sztuki i sklepy z artykułami dla artystów. Swoją drugą młodość uliczka ta wraz z ulokowanymi przy niej kamienicami, w których przyziemiach znajdowały się w przeszłości kramy mięsne, zawdzięcza Związkowi Polskich Artystów Plastyków. Decyzją władz Wrocławia z 1998 roku dostali oni w zarządzanie tę część Starego Miasta, zamieniając ją w enklawę sztuki, małe wrocławskie Montmartr. Z okazji ukończenia pieczołowitych prac restauracyjnych w czwartek 26 lutego 2009 odbyła się uroczysta prezentacja Starych Jatek, nazwana przez organizatorów Publicznym Obywatelskim Odbiorem Wizualnym. A to dlatego, iż na uroczystość zaproszone zostały nie tylko osoby zaangażowane w przedsięwzięcie odnowienia uliczki, a więc artyści, władze miasta, konserwatorzy czy wykonawcy, ale także wszyscy mieszkańcy Wrocławia. Tego dnia można było podziwiać specjalnie na tę uroczystość oświetlone fasady kamienic, zwiedzić ich wnętrza od parteru aż po strych, zajrzeć do piwnic, gdzie przetrzymywano dawniej mięso w lodzie, transportowanym z pobliskiej Odry, przejść wąskimi klatkami schodowymi na piętra mieszkalne, ulokowane ponad kramami mięsnymi, a także ujrzeć tamtejsze stropy pokryte oryginalnymi renesansowymi i barokowymi bogato polichromowanymi belkami. Podczas oficjalnej części uroczystości Piotr Wieczorek – wieloletni prezes wrocławskiego oddziału ZPAP, a także gospodarz Starych Jatek, wręczył osobom zasłużonym w zmianie oblicza uliczki symboliczne nagrody w postaci ceramicznych półtuszy świńskich, umieszczonych na drewnianej desce do krojenia. Jednym z nagrodzonych był prezydent Miasta Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Przywracanie dawnej świetności uliczce, pomimo zmiany jej funkcji i charakteru, odbyło się z poszanowaniem tradycji i historii tego miejsca. O jej przeszłości informuje nie tylko zachowana dawna nazwa. Tamtejsze kamienice uzyskały oryginalną, wydobytą spod wielu warstw farby, kolorystykę, dzięki czemu elewacje, zwłaszcza od strony ulicy Malarskiej, mienią się wszystkimi kolorami tęczy. Oprócz tego wyremontowano dachy, uzupełniono brakującą stolarkę okienną i drzwiową oraz naprawiono podcienia, a wszystko zgodnie z dawnym wyglądem. Galerie sztuki ulokowano w dawnych kramach mięsnych, pozostawiając charakterystyczny dla nich układ witryn. O niegdysiejszej funkcji, jaką pełniły Stare Jatki, przypominają również dwa, wykonane w odstępie kilku stuleci dzieła. Pierwsze z nich to wmurowana w fasadę jednej z kamieniczek replika, pochodzącego z około 1500 roku reliefu z nadproża domu rzeźnika. Owa płaskorzeźba ukazuje postacie i emblematy symbolizujące zawód właściciela kamienicy. I tak kolejno ukazano: mężczyznę z nożami rzeźnickimi, drugiego, ciągnącego wyraźnie wzbraniające się cielę oraz trzeciego, prezentującego herb cechu. Kolejne z dzieł, nawiązujących do przeszłości tego miejsca, to powstały współcześnie, jedyny w Polsce Pomnik Ku Czci Zwierząt Rzeźnych, ufundowany, jak głosi tablica pamiątkowa, przez Konsumentów. Pomnik ma postać, poszerzającej się z czasem o kolejne postacie, grupy zwierząt, w skład której obecnie wchodzą: świnia, prosię, koza, gęś, kogut i królik. Jest to dzieło zdecydowanie otwarte, więc nie wykluczone, że w przyszłości do stadka dołączą i inne zwierzęta. Realizmu tej grupie rzeźbiarskiej dodają oddane w brązie gęsie jajo i kozie bobki. Pomnik ów stanowi hołd obecnych włodarzy uliczki - artystów, złożony stworzeniom, jakie przez wiele wieków trafiały z jatek na stoły Wrocławian. Stare Jatki ze swoją w pełni zachowaną oryginalną architekturą, obecnie tak pieczołowicie odrestaurowaną, sprawiają wrażenie przestrzeni zatrzymanej w czasie. Nawet nie trzeba zamykać oczu, aby przenieść się w przeszłość, w czasy, kiedy zamiast po sztukę, przychodziło się tam po mięso. Pierwsze wzmianki o sprzedaży mięsa w miejscu dzisiejszych Starych Jatek, zwanych niegdyś również Wielkimi Jatkami, pochodzą z XII wieku, co wskazywałoby na fakt, iż uliczka ta jest równie stara, co samo miasto. Nieco później w jej bliskim otoczeniu wybudowano rzeźnię, z której dostarczano mięso do Jatek. W średniowieczu kramy mięsne (w liczbie 48) znajdowały się po obu stronach, zamkniętej z obu końców ostrołucznymi bramami (wschodnią zrekonstruowano podczas powojennej odbudowy), uliczki. Każdy z kramów powstał według tego samego schematu, na wąskiej działce, 3 metry szerokiej i 10 metrów głębokiej. Od strony handlowej posiadał ostrołukowy otwór, gdzie wystawiano ławę, z tyłu zaś, od ul. Malarskiej, ulokowano pomieszczenia magazynowe. W XV i XVI wieku ponad jatkami dobudowano piętra mieszkalne dla rzemieślników, czeladników i służby. Handel odbywał się 6 dni w tygodniu, za wyjątkiem niedziel. Mięso wystawiano na ławach, osłoniętych drewnianymi daszkami, gdzie umieszczano dodatkowe haki. W swojej średniowiecznej formie Stare Jatki przetrwały aż do początku XIX wieku, kiedy to wyburzono południowy ciąg kamienic wraz ze znajdującymi się w ich przyziemiach kramami (w czasie powojennego remontu nie odtworzono brakującej pierzei). Wtedy też uliczka zaczęła tracić swój rzeźniczy charakter. Handel mięsem zaczął być wypierany przez niewielkie warsztaty rzemieślnicze i sklepy. Miało to związek z uwalnianiem centrów miast od uciążliwych dla mieszkańców praktyk, do jakich z pewnością należy skupiony na tak dużym obszarze handel mięsem. Do 1939 roku przetrwały na Jatkach zaledwie dwa kramy mięsne. Działania wojenne podczas drugiej wojny światowej toczyły się z dala od centrum Wrocławia, ale tylko do czasu. Miasto zamienione na początku 1945 roku w twierdzę Breslau, fanatycznie bronione do ostatniego żołnierza, zapłaciło zniszczeniem swojej zabudowy aż w 75 %. Ów tragiczny los spotkał również Jatki, gdzie zburzeniu uległo około połowy kamienic. W częściowej ruinie przetrwały do roku 1951, kiedy to rozpoczęto ich odbudowę. Nazwę Stare Jatki zachowano, ale handel mięsem nigdy nie powrócił do starych kramów. Powojenny remont unicestwił pierwotny układ wnętrz w kamienicach, wyburzano ściany dzielące ciasne pomieszczenia, a nawet poszczególne domy, tworząc większe, dostosowując się tym samym do ówczesnych standardów mieszkaniowych. Jedyne nie zmienione pod tym względem to kamienice pod numerem 1 i 2, czyli dawna siedziba cechu rzeźników, a obecnie Okręgowego Wrocławskiego ZPAP. Zachowano tam oryginalny układ przestrzenny klatek schodowych i pomieszczeń. Podczas prac restauracyjnych odtworzono drewniane daszki, osłaniające niegdyś kramy mięsne, a także bruk wraz z biegnącym pośrodku, wzdłuż pierzei rynsztokiem. Zwieńczeniem rewitalizacji Jatek było wprowadzenie do dawnych kramów galerii sztuki. Dziś Stare Jatki to punkt obowiązkowy podczas zwiedzania Wrocławia. Dla dzieci niebywałą atrakcję stanowią odlane z brązu zwierzęta, czego dowodem są lśniące, wypolerowane od dotykania fragmenty figur. Dorosłych zaś zainteresować może urokliwa architektura i przepełniony duchem sztuki klimat tego miejsca. Jest też coś dla wszystkich miłośników krasnali, które od jakiegoś czasu zaludniają różne zakamarki Wrocławia, stając się nowym symbolem miasta. Ubrany w ochronny fartuch, z masarskim toporem w ręku krasnal Rzeźnik wspiera się o drzwi jednego z kramów. Czy to ostatni rzeźnik na Starych Jatkach?
Marta Ostrowska
|